Romanów to jedno z tych miejsc, o których łatwo nie wiedzieć – a które potrafią zaskoczyć spokojem, historią i atmosferą dawnego dworu.
W cieniu starego parku stoi dom, w którym dzieciństwo spędził Józef Ignacy Kraszewski, a dziś mieści się kameralne muzeum opowiadające o jego życiu, rodzinie i świecie, który dawno minął. To dobra propozycja na niespieszny dzień – zwłaszcza wtedy, gdy jest się w tej okolicy i ma się ochotę zajrzeć gdzieś bez pośpiechu.
Dlaczego Romanów?
Nazwę Romanów już kiedyś słyszałam, ale długo nie kojarzyła mi się z niczym konkretnym. Dopiero kiedy planowałam grudniowy wolny dzień i szukałam pomysłu na wyjazd gdzieś blisko, przypomniałam sobie o tym miejscu. Zaczęłam czytać i sprawdzać, co właściwie się tam znajduje, i okazało się, że w Romanowie jest dwór związany z dzieciństwem Józefa Ignacego Kraszewskiego, a dziś mieści się tu muzeum jego imienia. Ponieważ od zawsze ciągnęło mnie do pałaców, ziemiańskich posiadłości i starych domów, pomyślałam, że warto odkryć to miejsce.
Romanów i jego historia
Romanów leży we wschodniej części Lubelszczyzny, niedaleko granicy z Podlasiem. To niewielka, spokojna wieś, położona wśród pól i lasów. Przez wieki funkcjonowała jako zaplecze majątku ziemskiego, a codzienne życie mieszkańców podporządkowane było pracy na roli i rytmowi wyznaczanemu przez kolejne pory roku.
Historia Romanowa sięga XVI wieku. Na przestrzeni kolejnych stuleci majątek przechodził z rąk do rąk, a wśród rodów związanych z tym miejscem byli m.in. Sapiehowie. Z tego dawnego okresu pochodzi również pierwotne założenie parkowe, którego podstawowy układ – mimo późniejszych przekształceń – wciąż pozostaje czytelny w przestrzeni otaczającej dwór.

Dwór Malskich i rodzinne korzenie Kraszewskiego
Na początku XIX wieku dobra w Romanowie zostały zakupione przez Błażeja i Annę z Nowomiejskich Malskich, przedstawicieli ziemiaństwa, dla których Romanów stał się stałym miejscem życia. To oni podjęli decyzję o wzniesieniu nowej, murowanej siedziby. W latach 1806 –1811 powstał klasycystyczny dwór, który do dziś pozostaje najbardziej rozpoznawalnym elementem Romanowa i sercem dawnego zespołu dworskiego.
Malscy mieli córkę – Zofię, która wyszła za mąż za Jana Kraszewskiego. W ten sposób Romanów stał się miejscem szczególnie ważnym dla kolejnego pokolenia rodziny. To tutaj, w domu dziadków ze strony matki, Józef Ignacy Kraszewski spędził znaczną część swojego dzieciństwa i młodości, wracając do Romanowa w różnych okresach.
Dużą rolę w jego wychowaniu odegrały kobiety z rodziny Malskich – babka Anna z Nowomiejskich Malska oraz prababka Konstancja z Morochowskich Nowomiejska. To one czuwały nad jego edukacją, wspierały ciekawość świata i pierwsze literackie próby. Romanów zapisał się w jego pamięci jako miejsce ciszy, książek, rozmów i obserwacji codziennego życia.



Romanów w życiu i twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego
Choć w dorosłym życiu Kraszewski mieszkał i tworzył w wielu miejscach, Romanów wielokrotnie powracał w jego wspomnieniach i listach. Dwór i jego otoczenie stały się jednym z odniesień dla świata przedstawianego w późniejszej twórczości – wzorem ziemiańskiej codzienności, relacji rodzinnych i rytmu życia, który z czasem znikał z polskiego krajobrazu.
Józef Ignacy Kraszewski był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej kultury XIX wieku – pisarzem, publicystą, historykiem, wydawcą i rysownikiem. Za życia cieszył się ogromną popularnością; opublikował ponad 200 powieści oraz setki tekstów publicystycznych, esejów i szkiców historycznych. Był także autorem rysunków i ilustracji, z których część można dziś zobaczyć w muzealnych zbiorach.
To właśnie ta wyjątkowa biograficzna więź pisarza z Romanowem sprawiła, że w drugiej połowie XX wieku podjęto decyzję o utworzeniu w dworze muzeum. W 1962 roku – w 150. rocznicę urodzin Kraszewskiego – muzeum zostało oficjalnie otwarte. Od tego czasu pełni ono rolę miejsca poświęconego nie tylko pisarzowi, ale też światu, w którym dorastał.



Droga do Romanowa i pierwsze wrażenia
Do Romanowa wybieram się razem z Robertem. Im bliżej celu, tym robi się coraz bardziej pusto. Zabudowania rzedną, zaczynają dominować pola i lasy. Sama wieś sprawia wrażenie miejsca jakby na końcu świata. Dopiero po chwili, niemal znikąd, pojawia się kilka ładniejszych domów i gęsty drzewostan – stare, rozłożyste drzewa, które od razu sugerują, że to nie jest zwykły fragment wsi, ale zapowiedź bliskiej obecności dworu.
Podjeżdżamy na duży parking. Jest zupełnie pusty. Wcześniej czytałam, że muzeum jest otwarte codziennie, z wyjątkiem poniedziałków, ale trudno mi w to uwierzyć – niewielka miejscowość, nieduże muzeum i zupełna cisza dookoła.
Sam dwór robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest duży, jasny, elegancki w swojej formie. Jednocześnie widać, że nie wszystko jest tu zadbane tak, jak mogłoby być. Mostek prowadzący w stronę budynku nosi ślady czasu, a przestrzeń przed dworem pozostaje raczej skromna – trawnik i kilka krzewów, bez wyraźnie zaplanowanej aranżacji zieleni. Całość zamyka pierścień ogromnych, gęstych drzew dawnego parku.
Na chwilę pojawia się we mnie wątpliwość: czy na pewno ktoś tu jest? I wtedy Robert zauważa dym unoszący się z komina. To drobny szczegół, ale działa uspokajająco – znak, że muzeum rzeczywiście jest otwarte.




Zwiedzanie wnętrz dworu
Podchodzimy do drzwi. Na nich kartka z informacją o godzinach otwarcia i krótka prośba: prosimy dzwonić. Naciskamy dzwonek. Po chwili drzwi otwiera kobieta – niewysoka, szczupła, w dojrzałym wieku. Ma siwe, niemal białe włosy upięte w kok i długą, falującą spódnicę. Wygląda tak, jakby naprawdę mieszkała w tym dworze. Zaprasza nas do środka.
Kupujemy bilety. Przewodniczka proponuje audioprzewodniki, tłumaczy, jak z nich korzystać, i wskazuje kolejność zwiedzania pomieszczeń. Już od pierwszych chwil czujemy, że trafiliśmy w dobrą przestrzeń.
Wystarczy przekroczyć próg, żeby poczuć się jak w innym czasie. Wnętrza są urządzone tak, jakby XIX wiek wcale się nie skończył. Zwiedzanie obejmuje całe pierwsze piętro dużego dworu – przestrzeń jest rozległa, a opowieść prowadzona przez audioprzewodnik wciąga i zatrzymuje.
Przechodzimy przez kolejne sale: dawną jadalnię z kominkiem, gabinet z biblioteczką, reprezentacyjny salon – serce dworu. Każde pomieszczenie opowiada fragment historii: miejsca, rodziny i życia Kraszewskiego. Poznajemy jego dzieciństwo w Romanowie, relacje rodzinne, wpływ babki i prababki, losy rodziców i rodzeństwa.
Są rękopisy, pierwsze wydania książek, fotografie, pamiątki osobiste, ale też jego rysunki i grafiki. Jedno z pomieszczeń zaaranżowano na drukarnię – przypomnienie, że Kraszewski był nie tylko pisarzem, ale też wydawcą i publicystą. W innym oglądamy jego gabinet z oryginalnym biurkiem.
Zwiedzanie trwa długo – około półtorej godziny, choć trudno powiedzieć dokładnie, bo czas przestaje mieć znaczenie. To muzeum, które nie męczy, ale wciąga. Spokojne, klimatyczne miejsce, o którego istnieniu wcześniej nie mieliśmy pojęcia – a którego prostota bardzo nam się podoba.







Spacer po parku i w stronę kaplicy
Po zakończeniu zwiedzania wnętrz przewodniczka proponuje, żebyśmy wyszli jeszcze na zewnątrz i zobaczyli teren wokół dworu.
Park, którego początki sięgają przełomu XVII i XVIII wieku, rozciąga się wokół dworu szeroką przestrzenią. Układ dawnych alei wciąż pozostaje czytelny, choć grudniowa pora nie zostawia tu wiele koloru – jest szaro, a drzewa stoją nagie. Mimo to łatwo wyobrazić sobie, jak musiało wyglądać to miejsce w innych porach roku.
Z tyłu dworu, w jednej z alejek, stoi ławeczka z figurą siedzącego Józefa Ignacego Kraszewskiego – starszego mężczyzny z długą brodą, pochylonego nad otwartą książką. To prosty, symboliczny punkt, przy którym naturalnie zatrzymujemy się na chwilę.
Idziemy dalej przez park, mijając niewielki mostek prowadzący do kaplicy grobowej rodziny Kraszewskich. Kaplica stoi nieco na uboczu, skromna, bez dekoracyjności, raczej jako cichy znak rodzinnej obecności w tym miejscu.
Wracając przed dwór, zwracamy jeszcze uwagę na oryginalny zegar słoneczny Kraszewskich. Przez lata uznawano go za zaginiony, dziś znów jest częścią tej przestrzeni. Choć z powodu zachmurzenia nie można odczytać godziny, wydaje mi się, że sama jego obecność stanowi idealne dopełnienie tej wizyty – przypomnienie o upływie czasu, mimo którego historia dworu i jego mieszkańców wciąż jest żywa.





Na zakończenie
Na koniec zostaję z myślą, że Romanów pokazuje mi coś bardzo ważnego – jak bardzo małe, nieoczywiste miejsca potrafią zaskakiwać, jeśli tylko da się im czas i uwagę. To nie jest punkt „do odhaczenia”, ale przestrzeń, którą warto poznawać spokojnie, krok po kroku, pozwalając historii wybrzmieć bez pośpiechu. Warto zajrzeć w to miejsce, będąc gdzieś w pobliżu.
Informacje praktyczne
🏛️ Adres Muzeum
Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie
Romanów 25
21-518 Romanów (gmina Sosnówka)
powiat bialski, woj. lubelskie
📞 tel./fax: (0-83) 379 30 14
📧 e-mail: muzeum_kraszewskiego@op.pl
🌐 www: http://www.muzeumkraszewskiego.pl
Orientacyjne odległości:
– z Chełma: ok. 80 km
– z Lublina: ok. 100 km
🕐 Godziny otwarcia
Muzeum czynne:
– od wtorku do niedzieli – 10:00 – 16:00
W okresie letnim (maj – wrzesień): 9:00 – 17:00
📌 Poniedziałki – nieczynne
☕ Kawiarenka „U Kraszewskiego” czynna w godzinach pracy muzeum (wejście boczne)
🌳 Park zabytkowy czynny codziennie od 8:00 do zmierzchu
🎟️ Bilety i ceny
– bilet normalny – 13 zł
– bilet ulgowy – 10 zł
Karta Dużej Rodziny:
– normalny – 10 zł
– ulgowy – 7 zł
Dodatkowe opłaty:
– wystawa czasowa – 10 zł
– przewodnik (do 10 osób) – 30 zł
– przewodnik (grupy) – 50 zł
🎧 Audioprzewodnik – w cenie biletu.
📌 Dzień bezpłatnego wstępu: wtorek (zwiedzanie indywidualne, bez przewodnika i rezerwacji)
📚 Co można zobaczyć w Muzeum
Ekspozycja poświęcona jest życiu i twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego i obejmuje m.in.:
– pamiątki osobiste i rodzinne
– rękopisy i pierwsze wydania książek
– fotografie i dokumenty
– rysunki i grafiki autora
– rekonstrukcje wnętrz ziemiańskiego dworu
– salę poświęconą działalności wydawniczej i publicystycznej
📍 Zwiedzanie obejmuje pierwsze piętro dworu


