To opowieść o wrześniowym spacerze Perehodem – wśród mokradeł, lasu i stawów – do którego wracam teraz, w chłodniejszym świetle kolejnych miesięcy. Zapraszam na trasę, która prowadzi nie tylko przez Polesie, lecz także do tego cichego miejsca w nas, gdzie łatwiej być blisko.


Gdzie zaczyna się cisza


Choć minęły już kolejne miesiące, wrześniowy obraz tej trasy wciąż mam przed oczami.

Poleski Park Narodowy od dawna zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Z Chełma dzieli mnie od niego niespełna godzina spokojnej drogi samochodem, która powoli ucisza myśli i przygotowuje na spotkanie z czymś prostym, a jednocześnie niezwykłym. Gdy znikają miejskie zabudowania, przestrzeń zaczyna oddychać szerzej – otwierają się rozległe, wręcz dzikie pola i łąki, a spokój tej okolicy osiada na mnie jak delikatna mgiełka.

W oddali pojawiają się linie lasów, a momentami droga prowadzi wprost przez ich cień. Wszystko to tworzy charakterystyczny dla Polesia pejzaż: surowy, a jednocześnie kojący, z ogromem nieba nad głową.

Te widoki dla mnie i dla Roberta są szczególnie bliskie, bo wyrastają z tej samej wschodniej ziemi, z której i my się wywodzimy. Niepozorne, a jednak poruszające. A im bardziej zbliżamy się do serca Polesia, tym mocniej zmienia się ich rytm – pojawiają się podmokłe tereny, trzcinowiska i rozlewiska, a wraz z nimi coraz więcej ptactwa.

Za każdym razem wypatrujemy żurawi, strażników tutejszych mokradeł. Zdarza się, że obok nich pojawia się czapla biała albo siwa, stojąca nieruchomo wśród pól. Wiosną i latem okolice parku wypełniają bociany, ale we wrześniu ich gniazda stoją już puste. Powietrze niesie lekką, niemal nieśmiałą zapowiedź jesieni. Czasem udaje się dostrzec łosia, a najczęściej mijamy mniejsze lub większe stada saren.

Rozległość tych terenów i rytm przyrody sprawiają, że powroty tutaj są dla mnie czymś więcej niż zwyczajnym spacerem – są powrotem do siebie i do tego, co pierwotne i prawdziwe.


W stronę Perehodu

Na ścieżkę Perehod ruszamy sobotnim przedpołudniem, zabierając naszą suczkę Nutkę. Choć przepisy dotyczące wprowadzania psów na teren Poleskiego Parku Narodowego nie są jednoznaczne – na stronie parku nie znajdziemy informacji o zasadach ani ograniczeniach – my bierzemy ją niemal zawsze. Kochamy jej obecność, a ona uwielbia długie, niespieszne spacery pośród niczym niezmąconej natury. Nigdy nie zdarzyło się, by ktoś zwrócił nam uwagę. Oczywiście pies powinien być na smyczy.

Ścieżka rozpoczyna się w Pieszowoli, gdzie czeka duży, bezpłatny parking. Stąd ruszamy prosto w stronę lasu, pozwalając, by wrześniowe światło powoli zanurzało nas w atmosferze wędrówki.


Las, rzeczka i wrzosowisko

Po niedługim marszu skręcamy w prawo, wchodząc w urokliwe fragmenty lasu. Mijamy olbrzymie mrowiska, liczne grzyby w trawie i podmokłe tereny, które przypominają, że wkraczamy w królestwo torfowisk.

W pewnym momencie obok nas pojawia się niewielka rzeczka – spokojna, rozlewająca się wśród trzcin i wysokich traw. Za nią krajobraz otwiera się nieco szerzej, łagodnie przechodząc z leśnej gęstwiny w bardziej otwarte przestrzenie.

Nieco dalej, gdy ścieżka odchyla się w lewo, wyłania się rozległe wrzosowisko. W drugiej połowie września wrzosy już w większości nie kwitną – zostają po nich przeschnięte, delikatne kwiatki. Jest w tym coś miękkiego, jesiennego, niemal czułego. Zatrzymujemy się na chwilę, pozwalając sobie trwać w tym spokojnym, melancholijnym pejzażu.


Wieża, schron i stawy Pieszowolskie

W kolejnej części trasy ścieżka prowadzi w stronę pierwszej wieży widokowej i schronu ornitologicznego. Odcinek biegnie tuż przy stawie, oddzielony od niego płotkiem. Na ziemi widać ślady zwierząt kopytnych, które często zaglądają w te okolice.

Ze schronu i wieży rozciąga się malowniczy widok na spokojną taflę wody, trzcinowiska i ptaki przelatujące nisko nad lustrem. Światło jest już łagodniejsze niż w najcieplejszych miesiącach. Gdzieniegdzie liście zaczynają żółknąć, choć wciąż dominuje zieleń późnego lata.

To miejsce ma w sobie coś, co zatrzymuje mnie bardziej niż na chwilę. Może to kwestia przestrzeni, może ciszy, a może świadomości, że przyroda zawsze żyje własnym rytmem – niezależnym od naszego pośpiechu.


Wzdłuż stawów i przez las

Po odpoczynku ruszamy dalej, wzdłuż stawów Pieszowolskich. Po jednej stronie towarzyszy nam las, po drugiej – moje ulubione pałki wodne i bogata roślinność wodna.
Do samej wody nie da się podejść – teren jest bardzo podmokły i miejscami błotnisty. W oddali, na spokojnej tafli, pływają łabędzie. Zielono-niebieska woda, wysokie trzciny i biel ich skrzydeł tworzą malowniczy obraz.

Ścieżka prowadzi dalej przez dość długi i raczej monotonny fragment lasu, aż nagle otwiera się na szeroką groblę między stawami. Cisza staje się tu jeszcze głębsza. To właśnie tutaj znajduje się druga wieża widokowa, z której można podziwiać panoramę mokradeł i dalsze linie lasu – wciąż zielone, lecz z delikatnym, niemal nieśmiałym akcentem nadchodzącej zmiany.

Gdy schodzimy z wieży, idziemy jeszcze przez krótki odcinek prosto, po tej samej grobli prowadzącej między stawami. Po chwili droga wyprowadza nas prawie dokładnie do miejsca, z którego rozpoczęliśmy pętlę. Stąd już tylko kilka minut spokojnego marszu dzieli nas od parkingu – krótkie, proste domknięcie całej wędrówki.


Refleksja

Gdy wracamy z Perehodu, mam wrażenie, że ten spacer zostawia we mnie coś więcej niż tylko obrazy mokradeł i trzcin poruszanych lekkim wiatrem. Jest jak cicha opowieść miejsca, które nie potrzebuje wielu słów, by zostać zapamiętanym.

Ale może najbardziej porusza mnie to, że w tej przestrzeni jesteśmy razem. Idziemy obok siebie – czasem rozmawiamy o drobiazgach, czasem milczymy, wsłuchani w szelest traw albo plusk wody gdzieś w oddali. Nie potrzeba tu dużych słów ani szczególnych momentów. Wystarcza wspólny rytm kroków i drobne spostrzeżenia wymieniane między nami: „Zobacz, tam coś poruszyło trzcinę”, „Patrz, łabędzie!”.

To bycie obok – takie zwyczajne, spokojne, nienachalne – ma w sobie coś, co trudno uchwycić w zdaniu, choć czuję je bardzo wyraźnie. Jakby ta trasa, ze swoją ciszą, wodą i wrześniowym światłem, skupiała nas na tym, co najbliższe sercu.

I dlatego Perehod staje się dla mnie nie tylko miejscem wyciszenia, lecz także miejscem bliskości. Cichej, obecnej, naturalnej. Takiej, która po prostu jest.

A może i Ty dasz się poprowadzić tej ścieżce?


ℹ️ Informacje praktyczne

🚗 Dojazd i początek trasy

• Początek ścieżki: wieś Pieszowola
• Parking: duży, bezpłatny, tuż przy wejściu na trasę
• Odległości: z Chełma – ok. 58 km, z Lublina – ok. 62 km, z Urszulina (siedziby PPN) – ok. 25 km w zależności od wybranej trasy
Trasa jest łatwo dostępna i dobrze oznaczona – idealna na spokojny, kilkugodzinny spacer

🎟️ Bilety i zasady wejścia

Wejście na ścieżkę Perehod jest płatne
Obowiązują bilety tak jak na inne ścieżki przyrodnicze PPN
• Bilet jednorazowy: normalny 7 zł, ulgowy 3,50 zł
• Bilet jednodniowy na wszystkie ścieżki PPN: normalny 16 zł, ulgowy 8 zł

Gdzie kupić bilety?
• online (system sprzedaży PPN)
• w punktach stacjonarnych: Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny PPN w Starym Załuczu, siedziba parku w Urszulinie

🐕 Psy na terenie parku

Przepisy dotyczące wprowadzania psów na teren PPN nie są jasno określone na stronie parku
Z naszych doświadczeń wynika, że psy są tolerowane, pod warunkiem że:
• przebywają na smyczy
• nie płoszą zwierząt
• właściciel zachowuje ostrożność na terenach podmokłych

🚶‍♀️ Długość i charakter trasy

• Długość: ok. 5 km (pełna pętla)
• Czas przejścia: ok. 2 godziny – w zależności od tempa i przerw na obserwacje
• Trudność: łatwa, teren płaski
To ścieżka ornitologiczna, wiodąca przez lasy, mokradła i groble przy stawach Pieszowolskich – idealna dla osób, które chcą obserwować ptaki i spokojne, podmokłe krajobrazy Polesia

🌿 Podłoże i warunki

• Trasa prowadzi głównie groblami i ścieżkami gruntowymi
• Brak drewnianych kładek – w odróżnieniu od innych tras PPN, takich jak: „Dąb Dominik”, „Spławy”, „Czahary”, „Obóz Powstańczy”
Są również ścieżki o podobnym charakterze (bez kładek), np. rejon Durnego Bagna – jednak nie jest to klasyczna, oznakowana ścieżka przyrodnicza
👉 Uwaga: po deszczu teren może być miejscami błotnisty i śliski – warto mieć ze sobą solidne obuwie

🦆 Przyroda i obserwacje

Ścieżka jest idealna dla miłośników birdwatchingu
Po drodze znajdują się:
• schron ornitologiczny
• dwie wieże widokowe
• stawy: Graniczny, Głęboki i Perehod
W zależności od pory roku można obserwować m.in.: żurawie, czaple, łabędzie, kaczki, błotniaki, mewy, a czasem również łosie

🧭 Warianty przejścia

Pełna pętla (najpiękniejsza): przez las, wrzosowisko, wieżę, stawy i groblę
Wariant krótszy:
– na początku trasy, zamiast skręcać w prawo, można iść prosto
– skraca wędrówkę, ale omija najładniejsze fragmenty
Polecamy zdecydowanie pełną pętlę – jest bardziej malownicza i różnorodna


Odkryj kolejne miejsca, które zachwycają:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.